Liczby, które ktoś czyta
Dashboard otwierany rano, a nie eksportowany raz na kwartał. Dlaczego większość raportów nikt nie czyta — i co odróżnia te, które zmieniają decyzje.
Większość dashboardów umiera w trzy tygodnie
Powstaje, robi wrażenie na prezentacji, jest otwierany codziennie przez tydzień, potem co jakiś czas, potem nigdy. Zawsze z tych samych powodów: jest na nim za dużo, dane są nieświeże, i żadna z liczb nie mówi, co należy zrobić.
Dashboard, który przeżyje, ma inną własność: ktoś podejmuje na jego podstawie decyzję. Jeśli nie da się wskazać, jaką — to nie jest dashboard, tylko dekoracja z wykresami.
Cztery rzeczy, które decydują o tym, czy ktoś to otworzy
-
Jedna liczba na pierwszym miejscu
Ekran ma odpowiadać na jedno pytanie. Jeśli ma odpowiadać na osiem, zrób osiem ekranów — albo przyznaj, że siedem z nich nikogo nie obchodzi.
-
Punkt odniesienia
„Sprzedaż: 43 200 zł” nie mówi nic. „43 200 zł, o 12% więcej niż w zeszłym tygodniu, plan 40 000” mówi wszystko. Liczba bez odniesienia jest ozdobą.
-
Świeżość widoczna na ekranie
Dane sprzed doby, podane jako aktualne, kosztują zaufanie raz — i już nie wraca. Data ostatniej aktualizacji musi być widoczna.
-
Wskazanie działania
Najlepsze dashboardy pokazują nie stan, tylko odchylenie: co odstaje od normy i wymaga reakcji. Reszta może zostać w raporcie miesięcznym.
Najczęstsze błędy
- Wykres kołowy z ośmioma wycinkami. Nikt nie odróżni 11% od 13% na kole — lista posortowana zrobi to lepiej.
- Oś zaczynająca się od wartości innej niż zero na wykresie słupkowym. To sprawia, że różnica 3% wygląda jak trzykrotność.
- Kolor jako jedyny nośnik informacji. Około 8% mężczyzn nie odróżni zielonego od czerwonego.
- Precyzja do dwóch miejsc po przecinku przy liczbach, w których nikt nie potrzebuje jedności.
- Dashboard, na który trzeba się osobno logować. Wejdzie tam raz w miesiącu ktoś bardzo zdeterminowany.
- Brak eksportu do arkusza. I tak ktoś o niego poprosi — lepiej, żeby nie musiał prosić.
Jak to robimy
-
1
Kto i jaką decyzję podejmuje
Zaczynamy od tego pytania, nie od dostępnych danych. Jeśli nie ma odpowiedzi, nie ma dashboardu — i mówimy to.
-
2
Jedna wersja robocza na kartce
Zanim cokolwiek powstanie. Na tym etapie zwykle okazuje się, że z dwunastu wskaźników liczą się trzy.
-
3
Podłączenie do źródeł
Baza, API, arkusz, plik z systemu. Dane pobierane automatycznie — dashboard aktualizowany ręcznie przestaje być aktualizowany w drugim tygodniu.
-
4
Miesiąc obserwacji
Sprawdzamy, co jest faktycznie otwierane. To, czego nikt nie ogląda, usuwamy — ekran ma zostać czytelny.
Pytania
- Skąd wziąć dane, jeśli są w kilku systemach?
- Dashboard może czytać z kilku źródeł naraz. Jeśli te same dane w dwóch systemach się nie zgadzają, to jest pierwszy problem do rozwiązania — i zwykle ważniejszy niż sam wykres.
- Czy da się to zrobić w Excelu albo Power BI?
- Często tak i wtedy tak mówimy. Własny dashboard ma sens, gdy ma być dostępny bez licencji, osadzony w istniejącym systemie albo widoczny dla klientów zewnętrznych.
- Jak często dane mają się odświeżać?
- Rzadziej, niż się wydaje. Codziennie rano wystarcza w większości firm; odświeżanie na żywo jest droższe i potrzebne tylko tam, gdzie ktoś reaguje w ciągu godziny.
Powiedz, jaką decyzję chcesz podejmować szybciej.
Od tego zaczyna się dashboard, który ktoś otworzy również w trzecim miesiącu.
Napisz do nas